Arktyka zmienia się po cichu. Topniejące lodowce nie krzyczą o uwagę na pierwszych stronach gazet, a tony śmieci bez blasku fleszy wdzierają się w dzikie, dziewicze miejsca. Naocznym świadkiem tych zmian jest Fundacja forScience, która porządkuje plaże dalekiej Północy. Od 2019 roku jej członkowie zebrali już ponad osiem ton odpadów. Wśród nich była niebieska, 120-litrowa beczka, którą morze wyrzuciło na brzeg jednej z wysp archipelagu Svalbard. Dla nas ta beczka stała się symbolem - znakiem wszechobecności śmieci, które nie znają granic. Z inicjatywy podróżniczki Anity Horowskiej trafiła do naszej pracowni ORSKA, gdzie przeszła długą drogę: została oczyszczona, rozcięta niczym puzzle i połączona z trzema metrami sieci rybackiej oraz jedną zbłąkaną boją. Zmielone i przetworzone przez Boomplastic odpady wycięliśmy w kształt przypominający lodową krę. Każdy element został wyszlifowany i oprawiony jak szlachetny kamień. Tak powstały limitowane piny - cegiełki z kolekcji New Stone, a cały dochód z ich sprzedaży przekazaliśmy na wsparcie działań Fundacji forScience. Pomogły uporządkować fragment Svalbardu, miejsca odległego, a jednak niezwykle bliskiego naszemu sercu. Dziś wracamy do Basi Jóźwiak i Adama Nawrota z Fundacji, którzy właśnie wrócili z kolejnej wyprawy, by zapytać, na co trafiły środki z akcji i jak wygląda Arktyka teraz.

Limitowane piny z kolekcji New Stone. Całkowity dochód z ich sprzedaży wsparł działania Fundacji forScience
ORSKA: Co najbardziej poruszyło Was podczas ostatniej wyprawy?
Barbara Jóźwiak: To jest bardzo trudne pytanie. W tym roku byliśmy na Svalbardzie aż trzy razy i każda z tych wypraw była źródłem wielu poruszeń. Jeżeli jednak nie mogę tak łatwo wykręcić się od odpowiedzi, najbardziej poruszyła mnie chyba zdolność adaptacji – miejscowej fauny i flory do ewidentnych zmian klimatu, ale też, a nawet przede wszystkim, zespołu forScience do wybitnie spartańskich warunków.
Adam Nawrot: Basia ma rację, daliśmy radę. W tym roku pracowaliśmy w terenie i w warunkach typowo zimowych, letnich oraz późnej jesieni. Mieszkaliśmy w dobrych oraz surowych warunkach. Bywało różnie, ale plaże same się nie posprzątają.
Osobiście poruszyła mnie skala zaśmiecenia wyspy Sørkappøya. To co zastaliśmy na tej małej wyspie położonej na południe od wyspy Spitsbergen, na granicy Morza Grenlandzkiego i Morza Barentsa, przekroczyło moje najśmielsze wyobrażenia. To nie tylko śmieci zalegające od lat na plaży, ale śmieci, które można znaleźć wszędzie. W jeziorach i na tundrze i w środkowej części wyspy i pod tundrą i na skałach – wszędzie. Jeżeli do tego dołożymy fakt, że ta wyspa jest ptasim rezerwatem położonym w obrębie Parku Narodowego Południowego Spitsbergenu, to obraz przedstawia się dramatycznie. Mam nadzieję, że tam wrócimy i będziemy w stanie posprzątać kolejne kilometry.

W trakcie sprzątania arktycznych plaż ekipa Fundacji forScience znajduje różne przedmioty. Jednak od czasu do czasu rozmiar i waga śmieci potrafią zaskakiwać. Pocięcie tej sieci, częściowo przysypanej piachem i żwirem, zajęło ponad 20 godzin, a wywiezienie jej łódką kolejny jeden dzień. Sieć ważyła 900 kilogramów. Na zdjęciu (od lewej) Barbara Jóźwiak, Anita Horowska i Michał "Buka" Niedbalski.

Fragmenty pociętej sieci rybackiej ważyły średnio 30-40 kg. Dzięki współpracy z ORSKA Fundacja forScience dysponowała mocnym silnikiem zaburtowym, który pozwolił na sprawne zwiezienie pociętej sieci. Na zdjęciu (od lewej) Barbara Jóźwiak i Anita Horowska.
Zebraliście już ponad osiem ton śmieci. Czy z każdym rokiem jest ich mniej, czy przeciwnie, morze przynosi coraz więcej?
BJ: Jeśli wziąć pod uwagę rekordowy dla nas sezon 2025 to zebraliśmy już ponad 15 ton śmieci! Na obszarach, które sprzątamy powtórnie, jest ich zdecydowanie mniej, ale jest to nie tyle efekt zmniejszonych dostaw, co zmniejszonego czasu akumulacji. Gdybyśmy z kolejną rundą sprzątania poczekali kilka dekad, wrócilibyśmy zapewne do punktu wyjścia. Tak czy siak, śmieci jest mniej. I choć ilości różnią się w zależności od typu plaży i jej położenia, patrząc z grubsza, z odcinków, z których początkowo zbieraliśmy nawet kilkaset kilogramów śmieci, rok lub dwa później zbieramy na ogół ledwie kilkanaście. Wyjątki, bo takie oczywiście też są, to zazwyczaj efekt pojedynczych dużych przedmiotów. Różnica jest więc ogromna, zarówno z perspektywy liczb, jak i estetyki tych miejsc. Jakim więc cudem w ciągu jednego tylko roku łączny bilans śmieci zebranych w Arktyce przez zespół forScience wzrósł prawie dwukrotnie? Takim, że właśnie rozszerzyliśmy obszar naszych działań o Sørkappøyę, która nie była dotąd sprzątana i gdzie – jak mówił Adam – poziom zanieczyszczenia śmieciami morskimi przebija wszystko, co widzieliśmy do tej pory na Svalbardzie.
AN: Myślę, że nie mam nic do dodania 😊

Po trzech dniach zbierania śmieci i kolejnych dwóch poświęconych na segregację, ważenie i przenoszenie, ekipa Fundacji forScience przygotowała depozyt śmieci do wywiezienia z wyspy Sørkappoya. Ta góra plastiku, szkła i metalu, zebrana na jednym kilometrze plaży, ważyła ponad tonę. Na zdjęciu (od lewej) Katarzyna Filimonow, Krzysztof Pełka oraz Barbara Jóźwiak; (na ziemi) Adam Nawrot.

Fundacja forScience wykorzystuje łódź z silnikiem zaburtowym do transportu śmieci zebranych na plażach. Mocny i bezawaryjny silnik to gwarancja bezpieczeństwa na morzu i sprawny transport. Na zdjęciu Krzysztof Pełka i Adam Nawrot.
W projekcie New Stone śmieci stały się materiałem do tworzenia. Czy wierzycie, że design i sztuka mogą realnie wpływać na świadomość ekologiczną?
BJ: Moim zdaniem, zdecydowanie tak. Design i sztuka przyciągają uwagę i poruszają emocje znacznie skuteczniej niż naukowe debaty czy raporty. A bez uwagi i emocji nie ma efektywnego przyswajania wiedzy. Jeśli więc za artystycznym przekazem stoją fakty, a nie pusta eko-ściema, sztuka może stać się impulsem do refleksji i do szerszego spojrzenia na świat. Zmiana perspektywy natomiast pozwala zazwyczaj dostrzec więcej i lepiej zrozumieć sytuację. Ekologia nie jest tutaj żadnym wyjątkiem.
AN: Jeżeli przekaz poprzez sztukę trafia na wrażliwe na sztukę osoby to z pewnością tak. Ważne również, żeby wraz z formą artystyczną w parze szła informacja, która podpowie i pomoże w zrozumieniu przekazu. Jedno zdjęcie warte jest wielu słów. I dlatego design i sztuka mogą mieć realny wpływ na świadomość ekologiczną.

Jednym z zadań Fundacji forScience było zebranie danych o śmieciach, które zalegają na plażach Svalbardu. W tym celu śmieci były segregowane, ważone i odkładane do depozytu. Kolorowe boje rybackie, big bagi wypełnione tworzywem i pojedyncze przedmioty. Łącznie ponad tona, a to tylko z jednego kilometra plaży.
Jakie emocje towarzyszą Wam, gdy po raz kolejny wracacie na te same miejsca? Czy Arktyka Was jeszcze zaskakuje?
BJ: Mnie Arktyka zaskakuje nieustająco, bo nieustająco się zmienia, zwłaszcza dzisiaj – w dobie postępującej zmiany klimatu. Część z tych zmian zasmuca i niezbyt dobrze wróży na przyszłość, ale powrotom do Arktyki towarzyszą też bardzo pozytywne emocje, choćby dlatego, że czyste plaże w miejscach, gdzie kiedyś piętrzyły się śmieci to jest sama radość i wielka satysfakcja.
AN: To prawda, że po tylu latach, które spędziłem na Spitsbergenie niektóre rzeczy i sytuacje już nie zaskakują. Czasami to dobrze, bo wiem, jak reagować i sobie radzić. Wracając do Arktyki zawsze się cieszę, bo tutaj jest mój drugi dom.
Niestety nie wszystko cieszy. Basia już o tym wspominała, a mianowicie zmiany jakie w szybkim tempie zachodzą w środowisku. Widać je rok po roku, a tempo nie maleje. Również pogoda potrafi zaskakiwać. Staje się nieprzewidywalna. To co robimy nie wpłynie na zatrzymanie zmian klimatu, ale jest działaniem, które znacząco zmniejsza nasz wpływ, wpływ człowieka na środowisko. To ma sens. Dlatego cieszy, daje radochę i energię do działania.

Mały domek na wyspie Sørkappoya stanowił schronienie dla ekipy Fundacji forScience w trakcie sprzątania plaż. We wrześniu noce stają się coraz dłuższe, a przy bezchmurnej pogodzie można obserwować zorzę polarną, która kolorami przypomina piny z kolekcji New Stone.
Co możemy zrobić my, daleko stąd, by pomóc Arktyce? Od czego zacząć, żeby nasze codzienne wybory miały znaczenie?
BJ: Nasze codzienne wybory mają znaczenie czy tego chcemy czy nie, dlatego warto podejmować je świadomie. Przyroda to system naczyń połączonych. Cokolwiek robimy tu, na własnym podwórku, w taki czy inny sposób rzutuje na resztę świata. I choć konsekwencje pojedynczych działań jednostki giną w natłoku wielkich spraw, skumulowany efekty milionów codziennych decyzji i wyborów to siła, która realnie zmienia świat. W naszym interesie leży, żeby była to zmiana na lepsze.
Sęk w tym, że działania proekologiczne, zwłaszcza ograniczenie konsumpcji, przedstawiane są często jako heroiczne wyrzeczenia, rezygnacja z wszelkich rozrywek, słowem – ból i udręka. Trudno się więc dziwić, że wiele osób nie chce iść tą drogą. W rzeczywistości jednak dbałość o środowisko to przyjemność, wewnętrzny spokój i poczucie spełnienia (których tak często nam brakuje), a czasem również i fantastyczna przygoda. Dlatego, na dobry początek, warto może spróbować podejść do tematu z takim właśnie nastawieniem.
AN: Każdy z nas jest konsumentem. Każdy z nas kupuje jedzenie, ubrania, środki higieny osobistej oraz rzeczy, które sprawiają nam radość. Po to pracujemy, żeby móc cieszyć się życiem. Ważne jednak jest, żeby być świadomym konsumentem, który czyta etykiety i interesuje się tym co kupuje oraz co dzieje się później, gdy już te niegdyś cenne dla nas rzeczy stają się śmieciami. Kupujmy z głową. Kupujmy produkty lepsze, co nie znaczy droższe. Nie wyrzucajmy jedzenia i ubrań po pierwszym praniu.
Te śmieci, które znajdujemy w Arktyce to nie są śmieci, które przypłynęły wraz z prądami morskimi z Polski, ale to my swoimi wyborami napędzamy podaż i często nieuczciwych, nastawionych na zysk przedsiębiorców i korporacje. Tak niestety jest z rybołówstwem, które plądruje arktyczne morza stosując między innymi włoki głębinowe. Łapią wszystko co żyje, a dno po przejściu takiej sieci wygląda jak zaorane pole. Niszczą wszystko. A przyłów, czyli wszystkie organizmy żywe, które zostają złapane, ale nie są celem połowu, mogą stanowić nawet do 90 % połowu! Zazwyczaj 100 % z tych organizmów ginie. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ około 80 % śmieci jakie znajdujemy na svalbardzkich plażach to śmieci pochodzące właśnie z rybołówstwa.
Każdy może zacząć od swojego przysłowiowego podwórka. Można również wspierać organizacje takie jak Fundacja forScience. Pamiętajcie, że dbając o środowisko dbamy o siebie i następne pokolenia.

Depozyty, które w październiku zabrała z Sørkappøyi Norweska Straż Przybrzeżna, musiały zostać zabezpieczone przed silnym wiatrem i ciekawskimi zwierzętami. Na zdjęciu (od lewej) Katarzyna Filimonow, Krzysztof Pełka i Barbara Jóźwiak.

Zespół Fundacji forScience natknął się na tę sieć kilka lat wcześniej, ale dopiero w tym roku udało się ją usunąć. Przy pracy Barbara Jóźwiak, Anita Horowska i Michał "Buka" Niedbalski.
Jakie działania wsparły środki, które udało się zebrać w ramach współpracy z ORSKA?
AN: Dzięki współpracy z ORSKA oraz dzięki ludziom, którzy nabyli piny, udało nam się zakupić silnik zaburtowy! Silnik, który napędzał naszą polarną śmieciarkę, czyli pięciometrową łódź aluminiową, bez której wiele byśmy nie zdziałali. Tam, gdzie sprzątamy łódka jest jedynym środkiem transportu jaki możemy wykorzystać w okresie lata. Na helikopter nie masz szans, a na plecach za dużo nie przeniesiemy, zwłaszcza, że plaże są oddalone od siebie o wiele kilometrów. Łodzią transportujemy wszystko od prowiantu po drewno na opał. Jednak przede wszystkim łódka służy nam do transportu zebrane na plażach śmieci. Dziennie potrafimy zrobić do 100 km transportując jedynie zebrane śmieci. Dla Fundacji forScience własny, mocny, dobrej klasy silnik zaburtowy to swoboda w działaniu i bezpieczeństwo na morzu. Teraz możemy działać sprawniej!

Ekipa Fundacji forScience na wyspie Sørkappoya. W tle mały domek, który był schronieniem przez trzy tygodnie września 2025 roku. Na zdjęciu od końca stoją Krzysztof Pełka, Katarzyna Filimonow, Barbara Jóźwiak i Adam Nawrot.


Zdjęcia: Adam Nawrot & Barbara Jóźwiak, Fundacja forScience.
