Zapraszamy do kontaktu: sklep@orska.pl I 501 152 719

Szukaj

#ORSKAEXPLORING - rozdział IV

31.03.2016
#ORSKAEXPLORING - rozdział IV

Minęły dwa tygodnie od mojego wyjazdu i już zdążyłam się trochę zadomowić w Nepalu. Pharping to małe miasteczko leżące niedaleko Kathmandu. Niedaleko, bo ok. 28/30 km, ale stan dróg nie pozwala sprawnie przebyć żadnej odległości. Wypożyczyłam rower myśląc, że dam radę. Okazało się, ze wjazdy pod górę powodują prawdziwy ból, a zjazdy w dół to po prostu sport ekstremalny.

Nie poddaję się jednak. Zaciskam zęby, próbuję się przyzwyczaić i jeżdżę dalej. W końcu w Himalajach jest aż 8 najwyższych szczytów na świecie. Różnice terenu nie powinny mnie dziwić. ;)

Doświadczanie życia tutaj, na własnej skórze, ciągle dostarcza mi wielu wrażeń. Z jednej strony daje mi szczęście i spełnienie. Z drugiej zaś wzrusza ogromem nieszczęść, po trzęsieniu ziemi. Ciągle dostrzegam wiele kontrastów, ale już mnie tak nie dziwią jak na początku mojego pobytu. To chyba znak, że się przyzwyczajam.

Dość dużo uwagi poświęcam tutejszym kobietom. One są wyjątkowe! Naturalne i autentyczne. Momentami dostrzegam w nich dziecięcą szczerość, która bardzo pomaga w relacjach z nimi. Podziwiam je i szanuję za prawdziwość i życzliwość, ja jednak nie mogłabym żyć w ten sposób. Nie wpisuję się w standard przyjęty w Nepalu. Jako kobieta powinnam służyć mężczyźnie, a ja próbuje wkroczyć na jego terytorium - uczyć się od niego rzemiosła, momentami zlecać mu prace. To nieco podważa wpojone im wartości i tradycyjnie wypracowane role kobiety i mężczyzny.

Pamiętam i cały czas mam przed oczami jedną scenę, którą widziałam pierwszego dnia po drodze do mojego miasteczka - przez pola i drogę, którą jechałam, szły kobiety z gigantycznymi słomianymi koszami na plecach, charakterystycznie przewiązanymi przez ich czoła. Kosze były większe niż one same. Dźwigały gruz z budowli po trzęsieniu ziemi i transportowały w odległe miejsce. Inne przenosiły całe cegły i przygotowywały prace mężczyznom. Dla mnie widok był druzgocący i bardzo trudny. Łzy płynęły mi po policzkach i brodzie. Nie da się po prostu wyłączyć empatii dla tych silnych kobiet.

Dodatkowo łączy mnie z nimi przywiązanie do biżuterii. Często ona jest ich całym majątkiem. Dlatego się z nią nie rozstają, zawsze mają ją na sobie. Jest wykonana ze szczerego złota. W ich strojach natomiast dominuje kolor bordowo/rdzawo/czerwony. To kolor szat mniszek i mnichów. Kolor ziemi i dojrzałych owoców. Bardzo głęboki i dostojny, ale ciepły w promieniach słońca. Jest piękny!

Spojrzenie z tak odmiennej perspektywy musi wpłynąć na postrzeganie niektórych tematów. Nabiera się dystansu do tego co modne. Raczej zastanawia się nad tym co jest praktyczne i przydatne. Nikogo nie interesują trendy, bo nie ma tu na nie miejsca. Tutaj nikt nikogo nie udaje, nie musi. Podział na kasty z góry ustawia ich w społeczeństwie. Nikt nie przybiera masek. Z równym szacunkiem lokalna społeczność traktuje tu żebraka jak i mnicha. Podziwiam ich za prostotę życia, szczerość i otwartość. Dzielą się tym co mają, a maja przecież tak niewiele…

Przybyłam do Nepalu żeby pracować, stworzyć nową kolekcję biżuterii i właśnie o tym powinnam opowiadać. W tak absorbującym miejscu nie jest jednak łatwo przeskoczyć kulturę i skupić się tylko na pracy. Obiecuję, że następnym razem opowiem co do tej pory udało mi się stworzyć. Słowo podróżnika! ;)

Ściskam gorąco!
Ania Orska

Orska exploring Anna Orska w podróży Warsztaty Świata Nepal
Orska exploring Anna Orska w podróży Warsztaty Świata Nepal
Orska exploring Anna Orska w podróży Warsztaty Świata Nepal

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów